Śladami żubra

ala_polonaisNazywam się Żubr, Maciej Żubr.

Tak pewnie wielu warcabistów wyobraża sobie debiut stupolówki na salonach w Paryżu w 1723 roku. Według trwających ciągle poszukiwań, prawdopodobnie było to wczesne popołudnie, w piątek 7go maja.

Jak było naprawdę?

Oczywiście ja tego nie wiem. Znam jednak dostępną literaturę na ten temat.

gizyckiO polskości warcabów można przeczytać w znakomitej, wydanej w wielu językach na całym świecie, książce J.Giżyckiego „Z szachami przez wieki i kraje”.

 

X.Waleryan Adamski w książeczce „Prawidła gier pokojowych. Zeszyt 2 Warcaby” również wspomina o Polaku bawiącym w 1723 roku w Paryżu, który „zaprowadził tutaj polskie prawidła, które w krótkim czasie rozpowszechniły się w Francyi i w całej prawie Europie.

Wersję tą kontynuowali Panowie Frej i Pęksa w wydanej w 1979 roku książce „Warcaby stupolowe czyli powrót damy”. Po upływie dziesięciu lat Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych wydaje książkę Marii i Romualda Frej „Dama królową gier”. Tutaj pojawia się już twórca stupolówki z imienia i nazwiska. Oto dowiadujemy się z tej publikacji, że to niejaki Maciej Żubr herbu Ostroga.

adamski

 

inrelationtochessSą jednak i inne publikacje!

Istnieją materialne dowody na holenderskie pochodzenie stupolówki. Sporo na ten temat pisze Arie van der Stoep („Draughts in relation to chess and alquerque”). Otóż w swoich publikacjach niezbicie dokumentuje on, iż w początkach XVII wieku warcabnica 10×10 była już powszechnie znana.

Grano jednak 15 pionami z każdej strony.

Również w tamtym czasie w języku holenderskim było sporo potocznych określeń, że coś jest „polskie”. Tak określano coś dziwnego, śmiesznego. Na przykład do dzisiaj Holendrzy mówiąc „poolse dag” mając na myśli nie dzień w Polsce czy spędzony z Polakiem(Polką), ale określają tak dzień przegadany bez sensu i nie bardzo wiadomo o czym. Ot tak jak my mówimy „czeski film”.  

Nie do końca wiadomo kiedy, ale ktoś wpadł na pomysł by grać w warcaby stawiając pionki na pierwszych czterech rzędach. Nie trudno się dziwić, że Holendrzy takie warcaby zaczęli nazywać „poolse”.

Gdy gra dotarła do Francji, została tam wprost przetłumaczona jako „à la polonaise” a określenie to sugerowało już zupełnie coś innego niż w języku holenderskim. Jej wielki XVIII wieczny propagator Manoury starał się wyjaśnić polskość” stupolówki. W jednym z artykułów w ówczesnej prasie powołał się nawet na rozmowę z królem Stanisławem Leszczyńskim. Król miał wyjaśnić mu, iż w Polsce tą nową grę na 100 polach nazywa się warcabami Francuskimi.

Określenie „à la polonaise” używane w publikacjach Manourego wbiło się tak mocno w powszechną świadomość, że Adamski w swojej książeczce z początków XX wieku warcabnicę stupolową określa mianem „polskiej”.

 

Jakie są wnioski z tej historii?

Każdy ma prawo do własnych to oczywiste. Ja jednak jestem bardzo powściągliwy w określaniu naszej gry jako mianem POLSKA GRA. Traktuję to jedynie jako zabawną historię, która pomogła naszym pomysłowym działaczom (R.Frej, M.Moldenhawer, J.Pęksa) wspaniale rozpropagować warcaby stupolowe w Polsce.

Sądzę jednak, że nie warto propagować historii z M.Żubrem. Czasy się nieco zmieniły i warto solidnie i rzeczowo przyglądać się przeszłości jeżeli jest taka możliwość.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.