Kolegium Sędziowskie

160
Jak Kotek. Sędzia międzynarodowy od 1994 roku.

Z moich już kilkudziesięcioletnich doświadczeń międzynarodowych mogę zdecydowanie stwierdzić, że nasze standardy organizacyjne jak i sędziowskie są zdecydowanie wyższe niż gdziekolwiek indziej. To co w wielu krajach uznawane jest za wyjątkowo udany turniej u nas spotkało by się z krytyką. Z wielką przyjemnością oglądam na FB zdjęcia z imprez w całej Polsce. Sama radość! Jest naprawdę dobrze.

Mnie osobiście bardzo jednak żal, że tak niewielu naszych sędziów (najczęściej to również organizatorzy) ma tytuły międzynarodowe. Brakuje mi również dbałości o zgodność naszych przepisów z przepisami FMJD. Kodeks warcabowy, gdy go pisałem blisko 15 lat temu był w najistotniejszych częściach kopią przepisów FMJD. Te jednak co nieco się pozmieniały. Coś w tej sprawie drgnęło dzięki koledze Arkowi Biadasiewiczowi (tak to wynika z protokołu ostatniego konferencji KS).

Zanim wrócę do wątku międzynarodowego, dwa słowa o KONFERENCJI. W zamyśle twórców tych wszystkich regulaminów, to miało być doroczne spotkanie w sprawach merytorycznych a nie zebranie sprawozdawczo wyborcze z protokolantem przewodniczącym obrad itp. To nieporozumienie! Wymyślono nazwę KONFERENCJA zamiast SZKOLENIE by wszyscy czuli się na równych prawach a nie jeden w roli wykładowcy, a inny jako jego uczniowie. Liderzy KS powinni pomyśleć jakie tematy powinny być omawiane, wyznaczyć osoby do ich zreferowania. Po takim krótkim referacie, jak to na konferencji, czas na merytoryczną dyskusję. Ale tematy muszą być przemyślane i przygotowane wcześniej. Efektem takiej KONFERENCJI powinien być nie klasyczny „partyjno – organizacyjny” protokół, ale materiały szkoleniowe. Na przykład coś w rodzaju biuletynu sędziowskiego. Po maju 2013 roku, gdy PZWarc odbił się od finansowego dna, na pewno znalazły by jakieś środki by autorowi/autorce takich materiałów po prostu zapłacić rozsądne honorarium. Źródło aktualnej wiedzy i kreowanie wspólnych standardów. Do tego winna służyć KONFERENCJA. W zamyśle autorów Kodeksu konferencja sędziów to jednocześnie seminarium. Po właśnie powód, dlaczego wśród wymagań na wyższą klasę sędziowską jest mowa o udziale w dwóch z trzech ostatnich seminariach itp. To miał być gwarant, że ten sędzia jest na bieżąco z problemami środowiska.

Oczywiście taka konferencja nie może odbywać się o 20 wieczorem w dniu przyjazdu czy też w trakcie turnieju, ale musi być na to poświęcony jeden dzień.

Wrócę do wątku tytułów międzynarodowych.

Mamy trzy tytuły sędziowskie w FMJD – sędzia międzynarodowy (ir), sędzia FMJD (fr) i sędzia techniczny (tr). Dwa ostatnie tytuły pojawiły się 20 lat temu, wcześniej by jedynie tytuł „sędzia międzynarodowy”. Najwięcej nieporozumień wiąże się z tytułem sędziego technicznego („tr”). O ile pierwsze dwa tytuły to są kolejne szczeble (od fr to ir) to TR w zamyśle jest tytułem w zasadzie niezależnym. Przeznaczony jest dla uhonorowania osób, które znają przepisy, są bardzo pomocne przy turnieju, ale nie będą podejmowały decyzji! Na przykład nie chcą brać odpowiedzialności lub (co zdarza się częściej) nie znają żadnego z trzech oficjalnych języków FMJD. Więcej co i jak – https://fmjd.org/?p=commitees

Teraz co nieco o historii. Kongres FMJD w Hadze (1994) nadał trzy tytułu dla naszych rodaków. To byli nasi pierwsi sędziwie międzynarodowi: H. Golaś, J. Kotek i M. Moldehawer-Frey.

Henryk Golaś (ME 1995)

Cztery lata później w czasie młodzieżowej Olimpiady w Tallinie odbywał się kurs sędziowski. W tamtym czasie pisma (jeszcze nie emaile) z FMJD przychodziły do PTW w języku francuskim i w 95% nie były tłumaczone. Kurs był zaskoczeniem, ale Leszek Łysakowski był na miejscu i wziął udział w kursie. Zakończył go pozytywnie i został czwartą osobą w Polsce z tytułem międzynarodowym.

Leszek Łysakowski (ME Kobiet 2002)

Dwa lata później kongres FMJD wprowadził nowe tytuły.  Tytuły fr na kongresie w Moskwie w 2001 otrzymali: Z. Porochnicki, M. Maćkowiak i J. Pawlicki.

Powstanie PZWarc to również powstanie Kolegium Sędziowskiego, które to winno inicjować nowe tytuły. Lata mijały i nic. Wielokrotnie prosiłem i podpowiadałem. Deklarowałem również pomoc by naszych sędziów zapraszano na imprezy międzynarodowe. Cisza. Będąc Prezesem PZWarc postanowiłem działać wbrew Kolegium i zwróciłem się do Walnego. W ten sposób w 2015 roku przybyło nam nieco sędziów z tytułami FMJD.

Aktualnie (z pominięciem osób zmarłych) mamy w Polsce:

3 sędziów międzynarodowych (J. Kotek, L. Łysakowski i J. Pawlicki)

2 sędziów FMJD (M. Pawłowska i B. Socha)

12 sędziów technicznych FMJD (W. Bajkowski, W. i S. Flisikowscy, M. Gawaluch, Ł. Kosobudzki, St. Mazur, Zb. Myszuk, L. Stefanek, E. Suchecka, M. Suchacki, E. Żuk).

Zdecydowanie za mało! Mam nadzieję, że obecne KS będzie pierwszym, które naprawdę tym się zajmie. Chętnie pomogę. Ale to jest jedna z ról KS. Mnie jako dyrektora turniejów FMJD bardzo boli, że decydując o obsadach wielu turniejów mam tak ograniczone możliwości by zapraszać sędziów z Polski. Sędziowie techniczni to tytuł z tej perspektywy bezużyteczny. Potrzebujemy znacznie więcej sędziów z tytułem FR co po paru latach daje możliwości uzyskanie tytułu IR i sędziowania najpoważniejszych imprez.

Na koniec moich przemyśleń dotyczących KS jedno dość przykre.  Warcabowa rodzina w Polsce nie jest zbyt wielka. Nie do uniknięcia są sytuacje, gdy sędziuje tata/mama/wujek/dziadek a gra syn czy córka. Ale są imprezy wyjątkowe. Taką jest na pewno FINAŁ Mistrzostw Polski. BARDZO mi się nie podoba, że ojciec sędziuje finał, w którym gra jego córka!
To nie jest zarzut o nieuczciwość, ale zwyczajnie o brak wyobraźni. Szef KS wyznaczył siebie na sędziego finału, w którym gra córka. Moje zdumienie jest tym większe, że taką próbę Kol. Flisikowski podjął już w ubiegłym roku. Byłem wówczas nie tylko Prezesem PZWarc, ale sponsorem tego finału. Gdy zobaczyłem email od przewodniczącego KS, że wyznacza na sędziego finału swoją żonę, mamę finalistki zareagowałem. Napisałem email, w którym zapytałem czy szef KS nie widzi w tym nic niestosownego? Przyznał mi rację i finał sędziował Jan Kotek. Minął niespełna rok i … szef KS zmienił zdanie. To bardzo niestosowne. To PROWOKOWANIE trudnych sytuacji. Tak się zwyczajnie nie robi Panie Przewodniczący!!!

Rywale w finale – SUPER! Tata sędzią finału a córka zawodniczką – NIE!!!!